| < Grudzień 2016 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
      1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 31  
Dawno, dawno temu była sobie mała dziewczynka, która wmówiła sobie, ze potrafi rysować. Wmówiła sobie to tak bardzo, że po sześciu latach przerwy wraca do zawodu...
RSS
niedziela, 28 września 2014

    Jeszcze 3 pełne dni i będziemy świętować z moim D. rocznicę naszego poznania się:) Jupppi!!!

;)

12:08, kasian93
Link Komentarze (1) »
czwartek, 25 września 2014

    Złapał mnię ten mój wędkarz na haczyk, już prawie rok temu:* Ale muszę przyznać, że chyba kurna chata go nie doceniam... Bo ilekroć jest jakiś temat, a ja boję się z nim o czymś porozmawiać... Gdy w końcu się odważam, lub sam w jakiś magiczny sposób rozpocznie temat, okazuje się, że nie było podstaw do obaw. Bo albo rozumie to, co chcę mu przekazać, albo myśli tak samo jak ja... no cud-miód-malina chłopak!

    Powiecie - znam go rok czasu, więc pewnie teraz jeszcze zabujana i mało wie o życiu, a za jakiś czas jej przejdzie i się zdziwi. A ja powiem, że nie, nie zgadzam się. Bo, praktycznie rzecz ujmując, nasze relacje od samego początku są bardzo takie... dorosłe i dojrzałe. Jesteśmy ze sobą szczerzy w każdym temacie i... naprawdę, pozwolił mi uwierzyć, ze mogę się przy nim czuć bezpiecznie. Że zaopiekuje się mną i przeprowadzi przez życie tak, jak należy. I zdaję sobie sprawę, że jeszcze bardzo długa droga przed nami. Że dopiero zaczniemy się porządnie kłócić i jeszcze wiele niemiłych słów możemy sobie powiedzieć. Ale liczy się to, że... ja na serio, bardzo mocno go kocham i uważam, ze mamy bardzo solidne podstawy w tej naszej znajomości. Bardzo dużo ze sobą rozmawiamy, bardzo dużo czasu sobie poświęcamy. Ale też, gdy któreś chce robić coś innego - ja mam np. studia, on pomaga bratu czy w ogóle ma jakieś inne zajęcia, jak np. ryby - nigdy nie było problemów, pełna swoboda w związku. Choć wiadomo, że czasem tęskni się jak jasna cholera.

 

    Przyznaję, że tylko o tym blogu nie miałam odwagi mu powiedzieć. Ale myślę też, że nie chcę - to jest taka moja mała tajemnica. A nie działam tutaj na jego, swoją czy kogokolwiek szkodę, więc myślę, że gdyby to się kiedyś wydało, to nie powinien być o to zły. Tutaj też mogę być w pełni sobą. A myślę, że jednak każdy potrzebuje być czasem sam na sam ze swoim światem. Nawet, jeśli chciałby się czasem schować przed ukochaną osobą.

     Mój kochany D., jeśli kiedykolwiek tu trafisz, nie mów mi tego. Pozwól mi pozostać sobą i nie miej za złe tego, że czasem uciekam od całego bandżaju kreującego się wokół...

19:12, kasian93
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 25 sierpnia 2014

    Melduję się:)

    Ale myślę, że nikogo nie powinno dziwić, że jak najwięcej czasu chcę spędzać z D. Przecież są wakacje, w październiku znów zaczną się studia... Dopiero co była wykańczajaca sesja, trochę problemów w domu i w pracy... A on cały czas był i jest i nigdzie się nie wybiera. Nie spodziewałam się, że coś takiego i mnie kiedyś spotka, szczególnie po tej ostatniej historii z Sami Wiecie Kim... To cudowne uczucie jest, kiedy się siedzi i się czeka, aż on przyjdzie. Aż zadzwoni, napisze smsa... Ta nutka niepewności, czy aby na pewno czeka na mnie pod pracą... Szeroki uśmiech dookoła głowy, na mój widok. I czuję się przy nim taka bezpieczna i... i mam takie poczucie, że on na serio o mnie dba. Choć czasami gdzieś tam w środku jest denerwujące, gdy pyta, jak się dziś czuję - przecież jeśli będę czuła się źle, mogę sama o tym powiedzieć - to jednak jest coś takiego, co właściwie trudno opisać słowami.

   To jest wspaniałe.

   Życzę Wam czegoś takiego samego:)

18:45, kasian93
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 16 marca 2014

   Witam, witam, witam! To ja, po bardzo długiej przerwie, wracam znów w szeregi rysika... Tęskniłam za Wami! Wiem, ze domagacie się wyjaśnień, ostatnia nota widnieje z 30. września 2013, więc prawie że pół roku minęło od ostatniego kontaktu...

    Co jest tego przyczyną? Mogłabym powiedzieć, że studia, bo dużo nauki, bo nowe, cięższe przedmioty, bo coś tam. Ale jest to moja stała wymówka, bardzo wygodna, bo tłumaczy mnie z wielu rzeczy... jednak nie śmiem kłamać na tak zacnym forum.

    Poznałam kogoś! Równo 2 października 2013 zaczęła się nasza znajomość, chociaż przyznać trzeba, że wzrokowo tzw. "obczajanie" odbyło się już dzień wcześniej. Nie będę tu się rozpisywać o całej naszej historii, bo nie starczyłoby na to czasu, więc powiem krótko: on chciał, ja nie chciałam. On walczył, ja się wahałam. Po marynarzu było mi ciężko, on po swoich wcześniejszych przebojach też miał swoje przemyślenia, ale potrafił sobie z nimi radzić. Pod koniec roku zmiękłam, od 1. stycznia jesteśmy razem.I jak na razie jesteśmy szczęśliwi i nic nam w tym nie przeszkadza;)

 

    Cieszę się D. że Cię mam!!! ;)


   A w załączeniu rysunek z lat dziecięcych. Ale poprawię się, ruszam do boju z ołówkami;)

11:31, kasian93
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 30 września 2013

 

   Napisać mu, ze się już nie znamy?

18:57, kasian93
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 29 września 2013

    Pod osłoną nocy przedstawiam Wam mój ostatni dialog z draniem. Nie wiem, po co to robię tak właściwe, ale muszę to jak najszybciej wyprzeć z pamięci.

 Ja:"Skoro Cię nie lubię, to muszę chyba mieć do tego jakieś powody. Jak myślisz?"

 Ja: "A jeśli powiedziałabym Ci, abyś przestał do mnie pisać? A jeśli powiedziałabym, abyś zapomniał że istnieje?"

 On: "Pamiętaj, co sobie zażyczysz."

 Ja: "Szkoda tylko, że to bujda. Bo jak mówię, żebyś się ze mną spotkał, to masz to gdzieś. A jak mówię, żebyś spadał na drzewo, to jesteś gotów, zawsze zwarty i gotowy.

 On: "Przepraszam Cię K*** (tak, napisał "Cię" z dużej litery:)), ale teraz to nie rozumiem. Kiedyś mi napisałaś że faceci to są chyba jacyś głupi. No i wyszło - nie rozumiem."

  Ja: Nie przypominam sobie, abym tak mówiła. Ale nawet jeśli, to pod wpływem jakiś głębszych emocji, złości. Bezsilności. A w ogóle, to co ma piernik do wiatraka?

 On: "Wiem, ze czasem jesteś smutna. I bezsilna. I zdarza Ci się krzyczeć i wkurzać na cały świat. Ale nie musisz. A ja to zawsze chętnie wysłucham."

  Ja: "Dlaczego?"

 On: "Bo lubię słuchać. Ciebie też i jak krzyczysz też"

  Ja: "A jeśli miałabym krzyczeć na Ciebie?"

 On: "Też"

Głupia idiotka. To w ogóle był wypadek, bo nie chciałam do niego pisać, tylko tak o napisać sobie w komórce i zostawić jako kopię roboczą, która miała dodawać mi siły w chwili zwątpienia. Ale oczywiście pomyliłam klawisze... Ale mogłam przynajmniej nie wdawać się w dalsze dyskusje.

 

 Kilka dni później:

 Ja: "Po prostu wkurzasz mnie. Strasznie. Wyrosłam już trochę z pisania smsów, wolę kontakty face to face. Zaciągnąłbyś mnie kiedyś na jakieś piwo! Pokazałabym się z kimś przystojnym na mieście i to by wystarczyło. W końcu po to się ma kolegów, aby ich trochę powykorzystywać:) a nie smsy, od których pisania kciuki bolą. "

 

  No i pięknie, tutaj się jeszcze lepiej popisałam. Wyszło na to, ze miał byś dla mnie funkcją reprezentatywną - kurde, a myślałam, że pomimo odmiennego koloru włosów wcale nie zachowuję się jak blondynka. Bo brąz to nie kolor, ale zawsze się tak można zachowywać. Co gorsze, wszystkie moje koleżanki blondynki nie zachowują się tak, jak owe przysłowiowe blondynki, wręcz przeciwnie, wydaje mi się, ze twardo stąpają po ziemi.

   No nic, przynajmniej mam teraz ciekawsze sprawy na głowie, ale o nich w następnych odcinkach.

 

p.s./ z tego wszystkiego nawet nie zauważyłam błędu pisemnego w moim rysunku!!!

18:35, kasian93
Link Komentarze (1) »
piątek, 20 września 2013

    ...

     "Zły On"

    11 września po północy dostaję smsa: "I dalej mi nie powiedziałaś czemu mnie nie lubisz"

    12 września po godz. 15stejdostaję mmsa ze zdjęciem Jacka Danielsa (obok którego stoi żelazko) z podpisem: "Tak wygląda wdzięczność za korki na akademii morskiej w szczecinie". Dupek.

   Szkoda, ze dałam się zmanipulować... ale o tym w następnych odcinkach.

 

   I przyznać muszę, że byłam na randce. Z kolesiem z warsztatu. Zorganizowanej przez kogoś innego. I... trochę było drętwo. No, ale się nie znaliśmy, więc się poznawaliśmy... Ale już czuję, że to nie to.

    I dupa.

19:54, kasian93
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 19 września 2013

   ...

 

p.s./ wspominałam kiedyś, ze marynarz ma na imię Jacek?

21:13, kasian93
Link Komentarze (2) »
niedziela, 15 września 2013

    ...

14:22, kasian93
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 19 sierpnia 2013

   Co się robi, gdy się nie ma zajęcia w pracy.

   Temu niedobremu napisałam wczoraj, że go nie lubię. W sobotę miał urodziny. Jeszcze wcześniej uraczył mnie wiadomością, że pływa w Szwajcarii do Niemiec i z powrotem, i ze nad jeziorem bodeńskim rozwalił sobie stopę. God, chciałabym być taka głupia i nie wiedzieć, gdzie to jezioro bodeńskie jest...

   Alvaro. Dalej cisza. Nic nie dzieje się na naszej lini. Lubie, jak patrzy na mnie (choć wiadomo, patrzy na mnie jak na koleżankę z pracy). Raz mi dosypał cukru, bo dzień wcześniej ukradł dwie łyżeczki z mojego słoiczka, bo mu brakowało do kawy (odsypał mi pół kilo!), parę dni później poczęstował mnie wafelkiem. Koleżanki z pokoju się śmiały, ze wyrywa mnie na słodkości. Ale nic, jesteśmy tylko kolegami. Z pracy.

   Mimo wszystko używam, jak mogę, i pozwoliłam sobie klepnąć go dzisiaj w pupcie:D Bo poprosił mnie, abym mu przyniosła takie dokumenty, a one były w drugim pokoju. Poszłam po nie, odnalazłam je, przyszłam tam, gdzie on czekał... A on oparty o blat biurka czytał to, co znaleźliśmy w komputerze. I się wypinał. To skorzystałam;D

    Włoch. Organizujemy małe spotkanie studenckie, w sobotę we Wrocku. Zgadaliśmy się na forum w kilka osób, a potem ja, jako najbardziej ogarnięta, miałam dać znać tym ludziom, którzy na forum nie zaglądają. Napisałam też i Włochowi. Jak się okazało, początkowo proponowany termin mu nie odpowiadał, bo... Jechał na Coke Like Music Festiwal! O dziwo, jak powiedział, ze nie może, to zapytałam tylko: "Coke?" a on mi na to: "Florence". Jaaaaaaaaa!!! Ale ugadałam się z nim tak, ze miał do mnie zadzwonić na koncercie, żebym sobie mogła posłuchać. I miałam mu się jeszcze przypomnieć, bo bał się, że zapomni, ale jak się okazało, pamiętał. Już w piątek w nocy pisał do mnie smski z historiami, przez które o mało co na koncert by nie dojechali. Później w sobotę w południe, przed koncertem i w nocy po koncercie. I jeszcze na drugi dzień, w niedzielę, jak wracali. A potem jeszcze mailuszki, bo mi przesłał na pocztę filmiki, jakie dla mnie nagrał i pisaliśmy sobie o wrażeniach z koncertu.

   Tutaj wszystko rozwiąże się w najbliższą sobotę. Albo się weźmie do roboty, albo od października zacznę go unikać.

 

   Pracuje mi się dobrze. Wakacjuję się... trochę lipawo, bo nie mam aż tylu pijanych ognisk, niżby się mogło wydawać w moim wieku, ale jak najbardziej nie żałuję tego. Zawsze byłam spokojniejsza. No i obawiam się o mamę, która niedawno wylądowała w szpitalu na problemach z kamieniami. I miała zabieg. A sama ja cały czas biorę tabletki i ostatnio lekarz zwiększył mi dawkę, od której serce mi tak łupało, że nie byłam w stanie prowadzić samochodu i usiedzieć na dupie. Myślałam, że mi wyskoczy z klatki:( I akurat pojechał na urlop, wiec sama się porządziłam i wróciłam do poprzedniej, mniejszej dawki. Trudno. 

 

Buona notte.

20:32, kasian93
Link Komentarze (3) »
 
1 , 2 , 3 , 4